Spis treści

Tatry Słowackie + Polskie

Czyli jak pokazać koledze, że Tatry są inne ;)

Pomysł na Tatry zrodził się jakiś czas temu, głównym prowodyrem był Maciek, był już 6 razy w Tatrach i ciągle mu mało, wpadliśmy więc na pomysł, żeby pochodzić po Słowackiej stronie, nie rezerwowaliśmy żadnych noclegów, spisaliśmy tylko kilka numerów telefonów do schronisk, pełen spontan, nastawiałem się nawet na spanie gdzieś na szlaku, nie mieliśmy określone co chcemy zdobyć ani gdzie wejść :) 

Termin 7 – 11 sierpień 2017 r.

 

Dzień 1 | Dojazd + schronisko nad Zielonym Stawem

Wyjeżdżamy pociągiem z Wałbrzycha około 20.00, we Wrocławiu mamy trochę czasu, Polski Bus do Zakopanego odjeżdża o 23.25 a na miejscu ma być o 6.15 trochę mnie to martwi, bo o 6.05 jest autobus do Popradu, a następny o 9.05, więc 3 godziny czekania na dworcu. Nie nastawiam się na spanie w autobusie, bo siedzenia są bardzo blisko siebie i jest niewygodnie, kupujemy zatem na drogę po jakimś piwku i jeszcze coś ;) w połowie drogi zaczyna padać deszcz i tak już do samego Zakopanego, za to kierowca nadrabia i jesteśmy na miejscu parę minut przed 6.00, udaje nam się złapać ten autobus do Popradu o 6.05 :). Jakieś 30 minut jazdy i wysiadamy w miejscowości Zdziar, wstępujemy do sklepu po wodę i na szlak. Niebo zaciągnięte chmurami, po jakiś 20 minutach zaczyna padać, idąc wyżej napotykamy wiatę i w niej się chronimy, niestety jest chłodno, żeby nie przemarznąć decydujemy się iść dalej, szlak prowadzi ostro pod górę, przez las, więc się trochę rozgrzewamy. Przestaje padać deszcz, ale jest dalej mocno zachmurzone niebo, słońca dzisiaj nie będzie :( Wychodzimy ponad linię lasu, teraz już tylko otwarty teren, wieje lekki wiatr, jest coraz chłodniej. Mijamy przy szlaku kozice, nawet się nami nie interesują, skubią sobie spokojnie trawę. Chmury przykrywają wierzchołki szczytów, dochodzimy do Szerokiej Przełęczy, jest tak mroźny wiatr, że nawet nie próbujemy zrobić postoju, Maciek stwierdza, że zaraz pomarzniemy, idziemy więc dalej. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków na Przełęczy pod Kopą, zatrzymujemy się tylko żeby zerknąć w którą stronę iść i dalej kierujemy się czerwonym szlakiem w stronę Zielonego stawu, jakieś jeszcze 2 godziny marszu przed nami. Schodzimy w stronę Wielkiego Białego Stawu, tutaj zaczynają się kosodrzewiny, więc mniej wieje i robi się spokojniej, jesteśmy przemoczeni, nawet nie zatrzymujemy się przy stawie tylko idziemy dalej, pogoda paskudna. Szlak kluczy wśród kosodrzewin, wypatrujemy schroniska, nawet nam się nie chce rozmawiać ze sobą. Przed południem docieramy do schroniska nad Zielonym Stawem, jest młoda godzina, gdyby nie to że jesteśmy przemoknięci i przemarznięci byśmy szli dalej. Jednak w tej sytuacji decydujemy się na nocleg tutaj, są miejsca na strych na materacach, bierzemy, zostawiamy plecaki, mokre ciuchy rozwieszamy na poręczach i wieszakach, schodzimy do jadalni na ciepłą herbatę. Rozmawiamy z dziewczyną z obsługi, pyta skąd jesteśmy i jak doszliśmy do schroniska mówi, że w taką pogodę ze Zdziaru to w dobrym tempie to przeszliśmy. Nad doliną lata śmigłowiec, zawisa nad szlakiem, opuszcza się na linie ratownik i widać, że kogoś wciągają na pokład, po kilku minutach lądują pod schroniskiem i ratownik wprowadza kobietę do środka, jest wyziębiona, rano wyszła ze schroniska szlakiem w stronę Łomnicy lecz na przełęczy przemarzła i nie była w stanie iść dalej. Jedno co mi się rzuca w oczy, to że jak tylko pani się trochę rozgrzała i doszła do siebie, ratownik prosi o ubezpieczenie. Na Słowacji ubezpieczenie w górach jest obowiązkowe, nie jesteś ubezpieczony to płacisz za akcję ratunkową, nie to co u nas. Bardzo dobre rozwiązanie. Zaczyna coraz więcej ludzi schodzić się do schroniska, zbliża się wieczór, robimy kolację, rozmawiamy o następnych dniach, zastanawiamy się co robimy jak dalej będzie taka pogoda. Wychodzę na zewnątrz, jest zimno, ale nie pada, dzwonię do Oli, chwilę rozmawiamy. Szykujemy się spać, kolejka do prysznica, trzeba odstać swoje, lądujemy w śpiworach, mimo niepogody to był jednak fajny dzień, szkoda tylko tych widoków na szlaku, mam nadzieję, że następne dni nam to wynagrodzą.

 

 

Najnowsze komentarze

  • Marcin Flieger powiedział(a) Więcej
    GRATULUJĘ! Nagroda w pełni zasłużona za lata promocji Gminy Mieroszów na całym świecie! Wielkie BRAWA również... czwartek, 06 czerwiec 2019
  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018
  • Iga powiedział(a) Więcej
    Też Cię kocham Braciszku :*
    Dzięki za przypomnienie tego wyjazdu. Przepiękne miejsce i fantastyczni ludzie.... środa, 14 listopad 2018