Spis treści

Dziennik Wyprawy do Iranu
z „Do Góry Nogami”

Iran 08.09.2017 - 23.09.2017

Spisane na kolanie ;)

 

Dzień 1 | Podróż

Wyjeżdżam z domu o godz. 4.00. W Wałbrzychu 0 4.40 wsiadam do pociągu na Wrocław, w Świebodzicach wsiada Wentyl i razem docieramy do Wrocka. Tam spotykamy się z Dorotą i o godz. 8.00 ruszamy busem firmy BusEkspres do Berlina na lotnisko Tegel. Na lotnisku spotykamy się z Agą i ruszamy już w komplecie w podróż do Teheranu przez Kijów.

Lądujemy w Teheranie około 1.00 w nocy, z całej czwórki tylko ja mam wizę więc reszta musi je wyrobić na lotnisku, na szczęście oprócz Nas tylko jedna osoba stara się o wizę więc wszystko idzie sprawnie.

Jakiś urzędnik, prawdopodobnie policjant interesuje się moją fryzurą, dopytuje się co ona oznacza i czy ma jakąś nazwę. Myślałem że będą z tego jakieś kłopoty lecz po krótkiej rozmowie oddaje mi paszport i odchodzi J Po otrzymaniu wiz postanawiamy się przespać na lotnisku.

 

 

Dzień 2 | Polour + Dojazd do Camp 2

Rano próbujemy się wydostać z lotniska lecz nie jest to takie łatwe, wynika sprzeczka między dwoma taksiarzami. Pewien cwaniaczek próbuje nas naciągnąć, lecz po ostrym sprzeciwie Agi odpuszcza i udaje nam się opuścić lotnisko z miłym i dosyć uczynnym panem. Podróż upływa w miłej atmosferze, na prośbę naszego kierowcy puszczamy w aucie polską muzykę i nawet śpiewamy ;) Kierowca pomaga nam zrobić zakupy, wymienić pieniądze (po wymianie 300 $ staję się milionerem, prawie 12 000 000 riali ) i  załatwia karty SIM. Zawozi nas za 60 $ do Polour  gdzie zaczyna się nasza przygoda z Damavandem.

Trafiamy do Camp 1 gdzie opłacamy permit ( 50 $ od osoby ) i załatwiamy auto które zawiezie nas do obozu 2 na wysokość 3020 m. . Transport autem kosztuje  1 000 000 riali, około 100 zł. Niestety  Irańczyk z Camp 1 twierdzi że nie puści nas bo zepsuła się pogoda i góra jest zamknięta. Po krótkich negocjacjach, w których pomaga nam pewien Turek  ( crazy Polish people ;) ) udaje nam się wyjechać. Docieramy na miejsce gdzie zostajemy poczęstowani herbatą ( macierzanką zebraną w okolicy :) ) pogoda jest ok, nie pada więc rozbijamy namioty i robimy kolację, Wentyl smaży jajecznicę. Obok nas rozbija się para Czechów z Pragi więc jest z kim porozmawiać ;) . Robi się ciemno więc idziemy spać.

 

 

Dzień 3 | Aklimatyzacja do schroniska na 4020 m

Gdzieś o wschodzie słońca obok naszych namiotów przechodzi stado kóz i owiec, budzą nas bo strasznie dzwonią dzwoneczkami zawieszonymi na szyjach. Jakoś nie chce się nam jeszcze wstawać ale „przygoda wzywa’’  więc wychodzimy ze śpiworów i szykujemy śniadanie, bułki z masłem orzechowym i bananem :) Po śniadaniu szykujemy się na wyjście do obozu 3, w międzyczasie dojeżdżają  4 osoby ( Damian, Monika, Kamil i Sławko ). Do schroniska wyruszają też Czesi, więc na początku idziemy razem. Mniej więcej w połowie drogi łapie nas burza, na początku delikatnie pada lecz po jakimś czasie zaczyna walić piorunami i robi się trochę niebezpiecznie.

Z wielką ulgą docieramy do schroniska, jemy tam zupę ( chyba pomidorową ) pijemy herbatę i po krótkim odpoczynku schodzimy do obozu 2. Podczas zejścia Agę dopada wysokościówka, wygląda i czuje się nieciekawie, decydujemy że Dorota i Wentyl zejdą szybciej a ja pomału zejdę z Agą.

Jest późno gdy docieramy do 2, jest tam już reszta grupy więc krótkie powitanie i szykujemy kolację. Bob faszeruje Agę tabletkami. Umawiamy się o której wstajemy i po dniu pełnym wrażeń idziemy spać.

 

 

Dzień 4 | Wyjście do schroniska na 4200 m

Wstajemy około 6.00, Aga jak „nowo narodzona” więc nastroje dopisują :) Pakujemy się i grupami wychodzimy do 3. Decydujemy że namioty zostawiamy i będziemy nocować w schronisku. Dojście zajmuje nam 4-4,5 godz. Mnie około 100 m od schroniska „wyłącza się bateria ‘’ dziwne uczucie, stoję widzę cel a nie ma mocy, ten ostatni odcinek idę  15 – 20 min :(

 W schronisku większość z nas kładzie się spać na kilka godz. Wieczorem w jadalni  trochę się martwimy bo podczas naszego snu spadł śnieg ( 5 – 10 cm ) i może być ślisko, mimo to ustalamy że pobudka o 6.00 a około 7.00 wychodzimy na aklimatyzację do lodospadu czyli na jakieś 5000 m. Okazuje się że w schronisku są inni Polacy więc siedzimy dosyć długo, rozmawiamy, poznajemy się :) W schronisku jest prąd więc wszyscy ładują telefony.  Fajnie jest ale czas spać, ja już w śpiworze chwilę rozmawiam z Olą przez skype a następnie jeszcze spisuję relację z całego dnia.

 

 

Dzień 5 | Aklimatyzacja do Lodospadu ok. 5000  m

Pobudka o 6.00. Śniadanie, herbata, owsianka, ciastka i bakalie. Około 8 rano małymi grupami wychodzimy na aklimatyzację, leży śnieg ale nie jest ślisko więc nawet sprawnie nabieramy wysokości, po około 3 godzinach docieramy w okolice lodospadu. Pogoda fajna świeci słońce, jest chłodno ale nie ma co się dziwić przecież to prawie 5000 m. Tak sobie uświadamiam że jestem prawie na Kazbeku, a nie było tak ciężko :)

Widoki super, schodzimy pomału do schroniska, mijamy ludzi którzy wyszli później. Podczas zejścia zbieram puste butelki co budzi uznanie Irańskiej grupy która wchodzi na górę.

W schronisku krótka drzemka 2-2,5 godz. I bierzemy się za jedzenie ( liofilizaty ) na szczęście apetyt dopisuje, a trzeba zasilić organizm przed jutrzejszym wysiłkiem. Podczas posiłku ustalamy że część grupy , w tym ja wychodzimy około godz. 4.00, reszta później.  Bob ( szaleniec ) dzisiaj wszedł na szczyt więc zostaje .

Jest godz. 19.30 wszyscy zaczynają się pakować na jutrzejszy dzień. Z tego co widzę jutro sporo grup będzie atakować szczyt. Śpimy na sali ponad 40 osobowej więc rozgardiasz jest spory.

 

Najnowsze komentarze

  • Marcin Flieger powiedział(a) Więcej
    GRATULUJĘ! Nagroda w pełni zasłużona za lata promocji Gminy Mieroszów na całym świecie! Wielkie BRAWA również... czwartek, 06 czerwiec 2019
  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018
  • Iga powiedział(a) Więcej
    Też Cię kocham Braciszku :*
    Dzięki za przypomnienie tego wyjazdu. Przepiękne miejsce i fantastyczni ludzie.... środa, 14 listopad 2018