Spis treści

Maroko 2015 – Atlas Wysoki

Opowieść nie będzie dotyczyła książki z mapami ;)

Dwa nieudane wejścia na Kazbek w Gruzji nie zraziły mnie do gór, zrozumiałem tylko że nie ma co pchać się na siłę cały czas na jedną górę, czasem trzeba dać sobie mały reset i spróbować wejść gdzieś indziej. Padło na Toubkal (4167 m) w Maroku. Z racji tego, że nikogo nie znalazłem kto by chciał tam się ze mną wybrać, zdecydowałem się na wyjazd z Agencją Wyprawową, po prześledzeniu ofert padło na 4 Challenge z Wrocławia. A jak to się odbywało, zapraszam do przeczytania dziennika :)

 

Dzień 1 | Podróż

Jaki zwariowany dzień, wróciłem do domu parę minut po 8.00 rano z wyjazdu na Korsykę, a o 10.00 już muszę wyjechać, szybki prysznic, przebranie się w czyste ciuchy, śniadanie w biegu, dobrze że mam spakowany plecak, jeszcze musze się odprawić i wydrukować karty pokładowe, siostra pomóż…  Parę minut po 10.00 jest już kolega, który zawiezie mnie do Wałbrzycha na dworzec, około 13.00 jestem we Wrocławiu. Dostaję wiadomość, że z Modlina będzie lecieć ze mną jeszcze jedna dziewczyna. Cały czas mam wrażenie, że w tym porannym pośpiechu o czymś zapomniałem :( Idę na Rynek, jest ładna pogoda, mam chwilę czasu to spędzę go przy zimnym piwku. Jem też jakiś obiad i udaję się na lotnisko, lecę do Modlina, stamtąd mam samolot do Rzymu. Nie ma Doroty z którą mam lecieć dalej, za to podchodzi jakiś chłopak i pyta, pokazując na moje trekkingowe buty czy czasem nie wybieram się na Toubkal, okazuje się, że Sławek bo tak ma na imię, też się tam wybiera z 4 Challenge, załatwiał sobie sam wylot więc w biurze nie wiedzieli że tymi samymi lotami będziemy lecieć, fajnie przynajmniej nie będę sam w podróży. Lądujemy w Rzymie przed północą a lot do Marrakeszu mamy około 5.00 rano, lokujemy się na lotnisku i próbujemy przespać te kilka godzin, wstajemy, odprawiamy się i za jakieś 2-3 godziny lądujemy w Marrakeszu. 

 

 

 

Dzień 2 | Marrakesz

Wychodzimy z samolotu i już czuję, że tu jest Afryka, jest połowa października a tu upał. Na lotnisku czeka na nas przewodnik, odwozi nas do hotelu mówi, że dzisiaj mamy czas wolny a jutro około 11.00 rano przyjedzie po nas do hotelu. Oprócz nas mają być jeszcze 3 dziewczyny, czyli wyjazd w małym gronie. Hotel jest oddalony o jakieś 3 minuty od placu Dżami al – Fana, głównego placu w Marrakeszu, gdzie dzień i noc tętni życie. Zostawiamy plecaki i idziemy coś zjeść, trochę się boję miejscowych potraw przed wyjazdem w góry, nie chciałbym załapać jakiejś jelitówki, ale coś trzeba jeść, zamawiamy jakieś kebaby czy coś w tym rodzaju i colę, cola działa dobrze na żołądek, nie pijemy też innej wody tylko butelkowaną, nawet zęby myję używając butelkowanej wody. Straszny ruch na placu, i co mi się bardzo nie podoba nachalność sprzedawców oraz pazerność zaklinaczy węży, jest ich sporo z różnego rodzaju kobrami i innymi wężami, nawet jak z zrobi się zdjęcie swoim aparatem to podchodzą i natarczywie żądają zapłaty. Wchodzimy na główny bazar – souk, a tam jest wszystko, stosy przypraw, rękodzieło, kolorowe stroje, wyroby z drewna, biżuteria, naczynia gliniane i metalowe. Kolorowy zawrót głowy, lubię takie miejsca :) wchodzimy do sklepiku z wyrobami z drewna, młody chłopak, na małej ręcznej tokarce, przy nas z drzewa oliwnego robi mały wisiorek, oczywiście niby nie chce za to pieniędzy, ale dajemy mu kilka euro. Zaczyna pokazywać nam zdjęcia i opowiadać o swojej rodzinie, jego dziadek i ojciec też zajmują się drewnem i robią różne wyroby, spędziliśmy kilkanaście minut w tym sklepiku. 

 

 

Wracamy do hotelu, są już następne 2 dziewczyny Justyna i Dorota. Dostajemy też informację z biura, że dziewczyna, która miała ze mną lecieć pomyliła daty i nie zdążyła na samolot.

Będzie dopiero jutro. Mamy ją odebrać z lotniska i dopiero pojechać do Imli, małej wioski skąd ruszymy na Toubkal, Poznajemy się z dziewczynami, pijemy tylko herbatę, niestety muzułmański kraj, wieczorem jemy kolację i idziemy obejrzeć nocne życie na placu. Wracamy do hotelu około 23.00, dzień pełen wrażeń, pierwszy mój pobyt w kraju muzułmańskim no i w Afryce. Justyna i Dorota chodzą po górach, mają na swoim koncie kilka wysokich szczytów, Sławek zrobił sobie prezent na 30 urodziny i wybrał się tutaj, nigdy nie był w górach wysokich, fajnie :) Idziemy spać, jakoś nie mogę zasnąć, zbyt wiele się dzieje i zbyt szybko. Na rozmyślaniach mija mi spora część nocy, nad ranem zasypiam i wstaję mocno niewyspany, mimo że łóżko było wygodne. 

 

 

Najnowsze komentarze

  • Marcin Flieger powiedział(a) Więcej
    GRATULUJĘ! Nagroda w pełni zasłużona za lata promocji Gminy Mieroszów na całym świecie! Wielkie BRAWA również... czwartek, 06 czerwiec 2019
  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018
  • Iga powiedział(a) Więcej
    Też Cię kocham Braciszku :*
    Dzięki za przypomnienie tego wyjazdu. Przepiękne miejsce i fantastyczni ludzie.... środa, 14 listopad 2018