Spis treści

KAUKAZ 2016 – GRUZJA I ARMENIA

Czyli jak to na Elbrus się nie dotarło :(

Po zeszłorocznym wyjeździe na Korsykę z Grupą – Do Góry Nogami zostały wspomnienia, ale też nowe znajomości które zaowocowały pomysłem wyjazdu na górę Elbrus w Rosji. Marek, którego poznałem na Korsyce powiadomił mnie, że będą organizowali wyjazd na Kaukaz, a głównym celem będzie Elbrus. Długo się nie zastanawiałem, skontaktowałem się z Dyziem chłopakiem, który jest głównym organizatorem tego wyjazdu i po tej rozmowie zostałem wciągnięty na listę wyjazdu :) Na początku roku kupiliśmy bilety, w maju zaczęliśmy załatwiać wizy do Rosji, było nas 12 osób, zostaliśmy podzieleni na 4 trzyosobowe zespoły, w których mieliśmy się dogadać w sprawie namiotów i ekwipunku.

W tej grupie znałem 3 osoby, ale z mojego zespołu nie znałem nikogo. Znowu wyjazd z nieznanymi mi ludźmi. Wyjazd był pod szyldem Zdobywamy Koronę Świata, a jak było, zapraszam do lektury dziennika.

 

Uczestnicy wyprawy od lewej Ja, Grzegorz, Kamil, Jarek, Łukasz, Sławko, Grzesiek, Patryk, Marek, Cebul, Dyzio, Wojtek.

 

Dzień 1 | Podróż

Plecak spakowany, ok. 20 kg, będzie ciężko :( jestem umówiony z Markiem, że zabierze mnie z Jaworzyny Śląskiej do Wrocławia, około 18.00 wsiadam do pociągu w Wałbrzychu, w Świebodzicach wsiada Wojtek, w Jaworzynie czeka Marek z Grześkiem, pakujemy się do auta i jedziemy do Wrocławia, tam na dworcu autobusowym zbiera się reszta ekipy skąd mamy Polskiego Busa do Warszawy. Na dworcu spotykamy dziewczyny z DGN które jadą w Beskidy, jest gwarno, wesoło, humory dopisują.

Z racji tego że znam parę osób to nie czuję się osamotniony jak na poprzednich moich wyjazdach :), widzę że to będzie ciekawy wyjazd. O 21.00 wsiadamy do autobusu i po nocnej jeździe około 4.00 rano jesteśmy w Warszawie. 

 

Dzień 2 | Podróż + dojazd do Kazbegi

O godzinie 10.15 wylatujemy do Kijowa, tam mamy kilka godzin na samolot do Kutaisi więc bierzemy 2 taksówki i jedziemy coś zjeść do Pyzatej Chaty, to taka regionalna jadłodajnia dość popularna na Ukrainie. Dobrze najedzeni i napojeni wracamy na lotnisko i o 19.25 wylatujemy do Kutaisi do Gruzji. Po niecałych 3 godzinach lotu jesteśmy na miejscu, i tutaj przykra niespodzianka, jednemu z naszych kolegów, Cebulowi nie dolatuje bagaż, po dłuższym oczekiwaniu i dowiadywaniu się u obsługi lotniska okazuje się, że zaszła pomyłka i jego plecak poleciał do Kazachstanu :( Na szczęście Cebul nauczony doświadczeniem (to nie pierwszy raz jak jego bagaż leci gdzie indziej niż on) kilka niezbędnych rzeczy na wyjście w góry ma w bagażu podręcznym. Pod lotniskiem stoją prywatni taksówkarze, można z nimi pojechać w każdy zakątek Gruzji, nam po dość długich targach (cenę jaką nam zaproponowali była dość wysoka) udaje się zorganizować 2 samochody które przewiozą nas z bagażami do Kazbegi. Jest po północy, ruszamy w prawie 200 kilometrową podróż do pierwszego celu naszej podróży. Jest ciasno, ale udaje nam się trochę pospać. Po drodze, wymieniamy pieniądze, a nad ranem zatrzymujemy się w malutkiej przydrożnej knajpce na posiłek, chaczapuri, jakiś gulasz i piwko. Ruszamy dalej, jedziemy Gruzińską Drogą Wojenną, pięknie usytuowaną, malownicze położoną, krętą, pnącą się coraz wyżej, w najwyższym punkcie na Przełęczy Krzyżowa osiągamy 2379 m. Zjeżdżamy w dół, mijamy fantastyczne nacieki na skałach, gdzie robimy sobie krótki postój i około 8.00 rano jesteśmy w Kazbegi.

 

 

Dzień 3 | Kazbegi

Około 8.00 rano jesteśmy w Kazbegi, jestem tutaj 3 raz czuję się więc swobodnie, otaczają nas ludzie, którzy proponują, kwaterę, przejazdy i wszystko inne. Nauczony doświadczeniem wiem, że trzeba nie okazywać zainteresowania i mocno się targować o cenę. Udaję nam się załatwić dość tani nocleg, kupić gaz do kuchenek, a także transport na jutrzejszy ranek, do kościółka, jest to mały, kamienny, ale piękny symbol wiary, górujący wysoko nad miastem, skąd wyruszymy dalej w stronę Meteo, bazy pod Kazbekiem. Na kwaterze szybkie prysznic    i idziemy coś zjeść. Kręcimy się trochę po miasteczku, nie byłe tu ponad rok, trochę się zmieniło. Wracamy na kwaterę, proponuję chłopakom wyjście na obiadokolację do knajpki, gdzie można dobrze zjeść, po drodze wchodzimy do wypożyczalni sprzętu, gdzie Cebul zaopatruje się w kilka rzeczy, jego plecak dotrze dopiero za kilka dni do Gruzji. Kolacja jest obfita, wracamy najedzeni i dość szybko idziemy spać, jutro o 5.00 mamy umówione 2 auta które nas podwiozą do kościółka na wysokość ok. 2200 m.

Rozmawiam jeszcze chwilę przez whatsappa z Olą, próbuję zasnąć, ale to trudna sprawa, jestem tu po raz trzeci, pod Kazbekiem, dwa poprzednie wejścia były nieudane, wraca dużo wspomnień i emocji. Jutro znowu stanę z Tą górą twarzą w twarz, reszta ekipy traktuje to jako aklimatyzację przed Elbrusem. Dla mnie jest to osobiste wyzwanie, to tutaj dostałem najwięcej w kość, nauczyłem się szacunku i nabrałem pokory do Gór. Ta góra zmieniła mój pogląd co do odpowiedzialności za osoby będące razem na wyjeździe. Wiem, że jutro znowu będą pot i łzy, ale jestem na to przygotowany, cieszę się że znowu tu jestem.

 

 

Najnowsze komentarze

  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018
  • Iga powiedział(a) Więcej
    Też Cię kocham Braciszku :*
    Dzięki za przypomnienie tego wyjazdu. Przepiękne miejsce i fantastyczni ludzie.... środa, 14 listopad 2018
  • Marcin powiedział(a) Więcej
    Piękna galeria! środa, 07 listopad 2018