Spis treści

Dzień 13 | Batumi i okolice

Wstajemy przed 5.00 idziemy na plażę, tym razem długo nie czekamy, wstaje słońce i zapowiada się ładny dzień, po wczorajszej ulewie nie ma śladu, morze spokojne, po plaży tylko widać, że były większe fale, jest sporo naniesionego drewna. Wracamy do hostelu, kładziemy się jeszcze na trochę spać. Około 8.00 wszyscy już na nogach, schodzę na dół do sklepu, pod sklepem przy stoliku siedzi gość i pije kawę, a obok jest zaparkowany duży bus, zaczynam rozmowę i okazuje się, że gościu robi wycieczki po okolicy. Dopytuję się, gdzie można pojechać i co zobaczyć, umawiam się z nim. Lecę na górę i oznajmiam chłopakom, że……. za 2 godziny jedziemy na wycieczkę :) Trochę zdumieni, ale zgadzają się, robimy śniadanie. Przed 11.00 podjeżdża nasz transport i wyruszamy, na początek Ogród Botaniczny w okolicach Batumi, kierowca zostawia nas pod jednym wejściem i umawiamy się za    2 godziny pod drugim wejściem z drugiej strony ogrodu. Zastanawiam się co my będziemy robić przez te 2 godziny, ale jak zaczynamy chodzić po Ogrodzie to już wiem, że mamy mało czasu. 

Jest to ogromny teren podzielony na strefy klimatyczne, jak kontynenty. Są duże alejki, ale można też chodzić wąskimi ścieżkami, przez około 15 minut idziemy małą prawie niewidoczną ścieżką przez las bambusowy. Najróżniejsze drzewa i krzewy, wszystko fajnie opisane aż nie chce się wychodzić :(

 

 

Niestety czas nas goni, podchodzimy w umówione miejsce, po chwili jest nasz transport i ruszamy dalej, kiedyś będę chciał tu przyjechać i poświęcić więcej czasu na zwiedzanie tego miejsca. Następny etap to Sarpi, przejście graniczne między Gruzją i Turcją, chcemy zjeść prawdziwego tureckiego kebaba, niestety na granicy nie ma czegoś takiego, a nie będziemy płacić 10 euro za wizę turecką, żeby wejść na teren Turcji na kebaba, więc sobie odpuszczamy. Oglądamy budynek przejścia granicznego, jest fajnego kształtu, schodzimy na plażę, stamtąd widać po tureckiej stronie meczet, chwila na zrobienie zdjęć i jedziemy do Batumi. W Batumi wchodzimy za namową naszego kierowcy do restauracji na obiad, podobno dobrze tu karmią, każdy z nas zamawia coś innego, strasznie długo czekamy na zrealizowanie zamówienia, prawie godzinę, a jedzenie też żadna rewelacja zjadamy, ale bez żadnych ochów i achów. Idziemy zwiedzać miasto, obok nowych budynków o futurystycznych kształtach stoją stare, odrapane niskie budyneczki, bardzo duża dysproporcja. Trochę to wygląda jak by każdy budował co chciał i gdzie chciał.  Idziemy na miejską promenadę, plaża kamienista, tylko dosyć szeroka, podchodzimy pod dziwny mały budynek, przy którym na każdym rogu stoi metalowa rura z otworem, do którego zmieści się kubek, napis na tym dziwnym urządzeniu brzmi chacha fountain, okazuje się, że jest to fontanna, z której raz dziennie, tylko nigdy nie wiadomo o której godzinie i jak długo płynie chacha, czyli gruzińska wódka :). Nie czekaliśmy i nie sprawdzaliśmy czy to prawda. Jest późne popołudnie, wracamy do hostelu, na Mistrzostwach Europy Polska gra z Portugalią i załatwiliśmy sobie, że obejrzymy ten mecz w barze w hostelu. Zrobimy małą strefę kibica, wieczorem przygotowani z piwem i chipsami zasiadamy przed telewizorem, emocje duże, to jest półfinał, jest remis 1:1, decydować będą rzuty karne, niestety przegrywamy 5:3, trudno. Oczywiście nikt się nie załamał, poszliśmy do baru naprzeciwko na kolację i piwko.

 

 

Dzień 14 | Kobuleti 

Standardowo wstajemy około 8.00, dzisiaj jest ostatni dzień pobytu, chcemy go spędzić na luzie, czyli plaża, odpoczynek. Na śniadanie część z nas idzie do baru naprzeciwko, dobrze tam karmią :). Po śniadaniu idziemy na plażę, są spore fale, szalejemy jak banda dzieciaków, zbieramy kamyczki, chodzimy po plaży, obserwujemy jak kilku rybaków ciągnie sieć, przy plaży i wyciąga z nich ryby, choć to nie był duży połów. Niedaleko widać opuszczony kilkupiętrowy budynek, część chłopaków bierze linę i idzie tam coś porobić, reszta stawia na odpoczynek, nie ma tutaj co zwiedzać więc dużo czasu spędzamy w barze :) wracają chłopaki, zadowoleni udało im się trochę poopuszczać na linach, i trochę pokręcić po budynku.  Po południu zaczynamy się zbierać, wieczorem mamy umówiony transport na lotnisko, jakieś 2 godziny jazdy. Pakujemy się, idziemy ostatni raz spojrzeć na morze i w drogę. Na lotnisku jesteśmy po północy, wylot mamy po 4.00 rano więc próbujemy się trochę przespać. 

 

Dzień 15 | Powrót

Odlatujemy z Kutaisi po 4.00 rano w stronę Kijowa, tam szybka przesiadka i przed 9.00 lecimy w stronę Warszawy, gdzie lądujemy około południa. Szybki transport z lotniska na Dworzec Centralny, udaje nam się kupić bilety i za niecałą godzinę jedziemy już pociągiem w stronę Wrocławia, po 19.00 jesteśmy we Wrocławiu, tam z większą częścią ekipy się żegnam, chłopaki zostają we Wrocławiu a ja z Wojtkiem w pociąg do Wałbrzycha, Wojtek wysiada w Świebodzicach. Przed 21.00 jestem w Wałbrzychu, akurat mam busa do Mieroszowa więc przed 22.00 jestem w domu. Cały dzień w podróży.

Lubię te powroty do domu, jest tyle emocji, opowieści. I to prawda wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)   Podsumowując ten wyjazd, musze powiedzieć, że naprawdę się udał, zdobyłem wreszcie Kazbek, mój pierwszy pięciotysięcznik, odwiedziłem kraj, do którego się nie wybieraliśmy, czyli Armenię, Tam wszedłem na najwyższą górę tego kraju, poznałem znowu wspaniałych ludzi myślę, że będę brany pod uwagę przy następnych wyjazdach w wysokie góry. Jedno co się nie udało to Elbrus, niestety nie z naszej winy, ale już wiem, że tam kiedyś wrócę, nie lubię odstawiać czegoś na bok. Chłopaki jechali z hasłem zdobywamy Koronę Ziemi, mają fajny cel, jak tak na nich patrzę to jest parę osób w tym gronie które mogą to osiągnąć. Ja nie mam takich aspiracji, ale ugryźć kawałek Korony, czemu nie chętnie spróbuję. W Armenii widziałem z daleka górę Ararat i wiem, że też chcę tam pojechać, zauroczyłem się ;) Teraz jednak chcę trochę odpocząć. 

Całej ekipie serdecznie chciałbym podziękować za ten wyjazd, 12 chłopa, przebywające ze sobą ponad 2 tygodnie i żadnej kłótni czy sprzeczki, to jest fantastyczne. 
 

Najnowsze komentarze

  • Marcin Flieger powiedział(a) Więcej
    GRATULUJĘ! Nagroda w pełni zasłużona za lata promocji Gminy Mieroszów na całym świecie! Wielkie BRAWA również... czwartek, 06 czerwiec 2019
  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018
  • Iga powiedział(a) Więcej
    Też Cię kocham Braciszku :*
    Dzięki za przypomnienie tego wyjazdu. Przepiękne miejsce i fantastyczni ludzie.... środa, 14 listopad 2018