Spis treści

KRETA 2019

Termin: 2-9 września 2019 r.

Pierwszy wspólny wypad „na własną rękę" z Olą za granicę. Pomysł podrzucili znajomi którzy już byli na Krecie, okazał się super, zapraszam do lektury.

 

Dzień 1 | Podróż + Chania

Około 13.00 ruszamy z Olą z Mieroszowa, w Wałbrzychu zabieramy Łukasza, a z Sonią mamy się spotkać na lotnisku. Auto zostawiam na sprawdzonym już parkingu Jula niedaleko lotniska, cena za tydzień to 80 zł, obsługa parkingu podwozi nas busem na lotnisko, Sonia już na nas czeka, ostatnie przepakowania i nadajemy bagaże. O 17.40 wylatujemy do Chanii, na miejscu jesteśmy około 22 czasu lokalnego. Autobusem z lotniska jedziemy do centrum, mamy zarezerwowany nocleg na Starym Mieście niedaleko portu, docieramy tam około 23.20, już wiem że walizka na kółkach nie jest dobrym pomysłem na taki wypad, ciągnąłem ją przez pół miasta.

Odnajdujemy naszą kwaterę, znajduje się w wąskiej uliczce, niedaleko Weneckiego portu, jest zamknięte, dzwonimy do właściciela i dostajemy kod do drzwi. Wnętrze robi na mnie wrażenie, jest to dwupiętrowy apartament w starym stylu. Zostawiamy bagaże i wychodzimy na miasto, idziemy w stronę małej latarni morskiej która stoi u wejścia do portu, jest około północy, ale knajpki tętnią życiem, obchodzimy port, szukamy lokalu z miejscowym piwem, wreszcie udaje nam się taki namierzyć, przy piwku zastanawiamy się nad jutrzejszym dniem. Dzwonię do domu, pytam o Łatkę, to Nasza kotka, jest bardzo chora. Po wypiciu piwa kręcimy się jeszcze chwilę po wąskich uliczkach, knajpki już są pozamykane, jest mniej ludzi więc bardzo fajnie się spaceruje, stare budownictwo, pełno zieleni, bardzo przypomina mi to Bałkany. Przed 1.00 wracamy na naszą kwaterę, siadamy przed nią na ulicy, jest ciepło i przyjemnie. Niestety nasze posiedzenie nie podoba się pewnej Pani która otwiera okno i zwraca Nam uwagę że jest późno a my zachowujemy się zbyt głośno, wchodzimy więc do środka.

Siadamy w kuchni, Ola ogląda karafkę która stoi na stole, myśleliśmy że jest napełniona wodą, a okazuje się że jest pełna miejscowego alkoholu który tutaj nazywa się, „raki” mamy do tego jeszcze pomarańcze w lodówce więc zamiast iść spać robimy „raki time”, kilka razy podczas tego wyjazdu będziemy to powtarzać :) około 2.30 po opróżnieniu karafki idziemy spać. Czuje że to będą fajne i intensywne wakacje.

 

Dzień 2 | Chania + Damnoni

Pobudka o 7.00, znowu to samo, jestem na wakacjach a wstaję bardzo wcześnie, zamiast leniuchować w pościeli. Przed 8.00 jemy śniadanie, składające się z prowiantu który przywieźliśmy ze sobą, na greckie śniadania będzie jeszcze czas. Po śniadaniu idziemy szukać wypożyczalni samochodów, postanawiamy wypożyczyć auto, po sprawdzeniu cen w kilku wypożyczalniach decydujemy się na małego Hyundaia, cena 30 euro za dzień. Odstawiamy auto na parking, postanawiamy jeszcze pokręcić się po wąskich i pięknych uliczkach starego miasta.

Trafiamy do fajnej ulicznej tawerny z ogromną Bugenwillą, kwitnie intensywnie i jest przepiękna, a dodatkowo daje zbawczy cień. Zaglądamy też do Fortu Firka gdzie znajduje się muzeum morskie, oraz rozciąga się piękny widok na leżący w dole Wenecki port i okoliczne góry. Mimo że to już wrzesień jest gorąco więc decydujemy się że trzeba opuścić to piękne miasto. Około 12.00 zabieramy nasze bagaże z apartamentu i ruszamy w stronę Damnoni. Po drodze zatrzymujemy się nad malowniczo położonym jeziorkiem Kourna,  jeden z niewielu zbiorników ze słodką wodą na Krecie. Okazuje się że można się tutaj wykąpać więc korzystamy z tej okazji, jest to mały rezerwat przyrody, w przybrzeżnych zaroślach żyją żółwie, nam niestety nie udaje się ich zobaczyć, za to jest bardzo dużo różnokolorowych rybek i ogromne kraby wśród nielicznych skał.

Po kąpieli  zaglądamy do tawerny Korrissia, na obiad i zimne piwko. Każdy zamawia coś innego, na stole więc lądują pierogi zapiekane z serem i miodem, szaszłyki, musaka no i oczywiście lokalne wino. uwielbiam grecką kuchnię. Właściciel dość dobrze mówi po polsku, okazuje się że ma żonę Polkę, przedstawia Ją nam, i tu niespodzianka, pochodzi z Kamiennej Góry więc nasza krajanka.

Po sytym obiedzie, w ramach poczęstunku dostajemy jeszcze po pysznym lokalnym ciastku i oczywiście „raki’’, zaczynam kochać tę wyspę. Przed Nami droga przez Canyon Kotsifou, gdzie wieją dość silne wiatry, na początek trochę się po wspinamy samochodem żeby potem zjechać w dół do Plakias a następnie do Damnoni. Około 17.00 jesteśmy w hotelu, Sonia z Łukaszem już tutaj byli, więc miejscówka sprawdzona, bardzo sympatyczny właściciel wita nas serdecznie, do kieliszków leje się uzo.

Po rozpakowaniu wybieramy się na zakupy do Plakias, niewielka turystyczna miejscowość z piękną plażą. Szybkie zakupy, spacer wzdłuż plaży i wracamy do hotelu, w Plakias kupiliśmy dużego arbuza, więc trzeba go spróbować, jest mega słodki. Idziemy na plażę, robi się ciemno, kąpiel przy gwiazdach i krótki spacer do uroczego zakątku Skinaria gdzie mieści się tawerna, otoczona fantastyczną zielenią. W drodze do Skinari towarzyszy nam miejscowy kot, dosyć spory, wygląda jak lampart, jest bardzo ufny choć nie pozwala się wziąć na ręce.

Wracamy po ciemku do hotelu, dobrze że wzieliśmy latarki czołówki, bo spacer po ciemku nie byłby bezpieczny. Siadamy na balkonie, mocno wieje, na szczęście siedzimy od zawietrznej więc wiatr nam nie przeszkadza, huczy tylko mocno, pijemy wino, planujemy jutrzejszy dzień. Przed 1.00 kładziemy się spać.

 

Najnowsze komentarze

  • Beata powiedział(a) Więcej
    Super! Bardzo inspirujące są Twoje dzienniki! Dziękuję :D czwartek, 20 sierpień 2020
  • Marcin Flieger powiedział(a) Więcej
    GRATULUJĘ! Nagroda w pełni zasłużona za lata promocji Gminy Mieroszów na całym świecie! Wielkie BRAWA również... czwartek, 06 czerwiec 2019
  • Ewa Tracewska powiedział(a) Więcej
    Super jak zawsze  piątek, 30 listopad 2018
  • Damian powiedział(a) Więcej
    To ja dziękuję za tak wspaniałą ekipę ! ;)) Czym byłaby Korsyka bez was, i przy waszych ohhhhah i ahhhach i tak se... piątek, 30 listopad 2018
  • Monika powiedział(a) Więcej
    WOW :D środa, 28 listopad 2018